Elegancja w 5 krokach

Czy można nauczyć się elegancji? A może niektórzy już się z nią rodzą? Aby odpowiedzieć sobie na powyższe pytania, wystarczy poszperać nieco w czeluściach Internetu i znaleźć stare zdjęcia celebrytów – oczywiście sprzed czasów, kiedy byli celebrytami. Wyglądali troszeczkę inaczej, prawda? Elegancji można, a nawet trzeba się nauczyć. I tu dobra wiadomość – wcale nie jest to trudne; wystarczy jedynie przestrzegać pięciu prostych zasad.

Krok 1 – zadbajmy o siebie

Podstawa elegancji jest szacunek do własnego ciała i dbałość o nie. Nie oznacza to oczywiście, ze mamy spędzać długie godziny w salonach urody, ale takie podstawy, jak odpowiednie strzyżenie, wyregulowane brwi i czysta cera powinny być dla nas oczywistością. Pamiętajmy również, że elegancja i uroda to nie tylko dbałość o twarz. Poświęćmy więc raz w tygodniu kilkanaście minut, by zadbać o dłonie, przyciąć paznokcie i skórki, a jeśli mamy jakieś problemy ze dłońmi (np. spierzchniętą skórę), zakupić odpowiedni krem.

Krok 2 – wyczucie stylu i okazji

Elegancja to również umiejętność ubrania się stosownie do okazji. Nie zawsze musimy paradować w marynarce i szpilkach, ale też powinnyśmy od czasu do czasu pozwolić odetchnąć nieśmiertelnym dżinsom i założyć coś bardziej eleganckiego. Zanim więc ubierzemy „to co zawsze”, zapoznajmy się z zasadami dress code lub po prostu zapytajmy organizatora spotkania, jaki strój będzie odpowiedni.

Krok 3 – bielizna to podstawa

Co prawda bielizna to element, którego zwykle nie pokazujemy światu, ale faktem pozostaje, że spełnia ona niezwykle ważną rolę: podnosi nam optycznie biust, pomaga ukryć nadmiar krągłości czy wreszcie sprawia, że czujemy się pięknie atrakcyjne, bo mamy na sobie jakiś koronkowy drobiazg.

Pamiętajmy jednak, że bieliznę eleganckiej kobiety ogląda jedynie ona sama i jej mężczyzna: żadne przebijające stringi czy wystające ramiączka nie wyglądają dobrze ani seksownie, zwróćmy się uwagę, by taki szczegół nie popsuł nam wizerunku.

Krok 4 -fason i rozmiar

Kwestia rozmiaru jest nieco drażliwa – z jednej strony chcemy kupić jak najmniejszy (co z tego, że mamy super dżinsy, jeśli na pupie wypisany jest rozmiar na słonia), a z drugiej – fajnie byłoby móc oddychać, a w miarę możliwości również siedzieć w nowym ciuchu. Fakt, że wciśniemy się w rozmiar 36 nie oznacza jeszcze, że powinnyśmy go kupić. Co więcej, może się tak zdarzyć, że nawet szczupła kobieta, kiedy wbije się w ciuch o dwa rozmiary za mały, będzie wyglądać nieciekawie, a ubranie będzie sprawiać wrażenie, że zaraz eksploduje.

Oczywiście, przesada w drugą stronę również nie jest wskazana – zakładając ubrania o numer za duże dodajemy sobie optycznie kilogramów i, mimo iż mamy większą swobodę ruchów, wcale nie wyglądamy dobrze.

Pamiętajmy też, by dobierać ubrania odpowiednio do naszej sylwetki, a nie do panującej mody. Ta sama sukienka zupełnie inaczej będzie się prezentować na dwóch osobach, mających taki sam rozmiar, ale inne proporcje ciała.

Krok 5 – zdrowy minimalizm

Esencją elegancji jest umiar: przesadnie natapirowana fryzura, zbyt mocny makijaż czy kilogramy biżuterii z pewnością nie wyglądają elegancko, a poza tym sprawiają wrażenie, że ich właścicielka albo nie posiada w domu lustra, albo ma fatalny gust. W obu przypadkach nie ma mowy o eleganckim i stylowym looku, a taka ofiara mody wzbudza albo litość, albo śmiech, ale raczej nie sympatię.